będzie tylko
wściekłe, wzburzone
morze,
pójdziesz ze mną?
i góry tak wysokie
że szczytami
będą ciąć, kaleczyć niebo,
czy staniesz obok mnie?
wiem,
że tam będziesz
i, że dodasz mi otuchy
i na krańcu świata
gdzie nie ma ludzi
gdzie zaczyna padać
gdzie ciemność znajduje nas
i wchłania
zjada
uciekam z Tobą
dotykam Cię
zamykam oczy
i niknę
w rozszalałym
żywiole zimnej słonej wody
przewracana potężną falą
i czuję Cię
obejmujesz mój nadgarstek
wyciągasz na powierzchnię
i oddycham
zimna woda
koi Twój ogień
wlewacie mi się do ust
i tonę
tonę
to przychodzi
(z) falami
i jestem tylko Twoja
tylko Twoja
a w dłoniach mam
cały mój świat
który śmieje mi się do ucha
i gada głupoty
i grzejąc moją dłoń
w swojej
pytasz
czy to już na zawsze
patrzysz mi w oczy
i odgarniając mi
włosy z czoła
pytasz
czy się razem
zestarzejemy
i czy przy naszym łóżku
w szklankach pływać będą nasze zęby
i uśmiecham się w Ciebie
wtulam się blisko
i nurkujemy w toń
no chodź
zasypiamy
mokrzy
lepcy
a nasza skóra
pachnie mlekiem
miłością
zasypiamy
bezbronni i nadzy
ciasno wtuleni
trzymając się za ręce
a deszcz tłucze się
o nasze szyby
zasypiamy
ufni
spokojni
odchodzimy
razem
w sen
deszcz..
i nie,
już nie mogę
doczekać się
rana
kiedy Twoją
karmelową skórą
czułym głosem...
przywitam nowy dzień
i Słońce twojej twarzy
znów zatańczy mi pod powiekami
i te dwa słowa
dziewięć liter
kładziesz w miseczkę
mojego ucha
jak kołysankę
i wierzę.
cały we mnie
splątany z moimi ustami
...i przeszkadzają mi
łokcie
nadgarstki
kolana
bo chcę być bliżej
bliżej...
i tulę
Twój szybki oddech
Twoje mokre ciało
biorę w siebie
Twoją przyjemność
i niech miłość
kiełkuje we mnie
zgadzam się
kocham Cię
kocham Cię
kocham
już nigdy nie pomylę z miłością
sympatii
szacunku
braterstwa
przyjaźni
poczucia bezpieczeństwa
miłość
to właśnie
tamta chwila
w tamtym pokoju
i wiedziałam
wiedziałam,
że znalazłam
znalazłam
moją lepszą połowę
sens mojego życia
przepraszam,
że czas nas rozdzielił
i dziękuję
Świętym, Bogom i Aniołom
że odnalezi nas
i spoili
w jeden oddech
jedno ciało
...i że Cię nie opuszczę...
-to bardzo długo.
chora jestem z miłości
"ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma"
Tęsknię i łóżko mam tak puste...
Dziękuję Ci za
cuda
dni wypełnione cudami
i nawet Bóg
błogosławi nas
przysyłając deszcz
który mi się śnił
o który tak poprosiłam
dziękuję Ci
za przepłynięcie
tego jeziora wpław
przy Tobie
nie bałam się nawet
na chwilę
bo łapiesz mnie za rękę
i przeprowadzasz
na drugą stronę
wszystkich problemów
obiecujesz bezpieczny brzeg
jesteś moją wolnością
"jesteś moim życiem,
wszystkim co mam,
bez Ciebie po prostu się duszę"
a nasza historia
wypełnia się
a wszystko jest tam...
...w gwiazdach
chora jestem z miłości
przychodzisz do mnie
w nocy
i przynosisz mi ulgę
swoją skórą
całuję Cię w uśmiech
i tłumaczę mu, że jestem bezpieczna, że jestem szczęśliwa
i żeby pofrunął do Niego. Bo bez Niego... Nie pomogłyby mi nawet
mury obronne, a i zamki warowne nieuchroniłyby mnie przed tym
jak jego krzywda mogłaby mnie zranić. Więc powtarzam mojemu Aniołowi:
pędź do Niego! On potrzebuje już dwóch aniołów, żeby na pewno,
każdego dnia łapał nowy oddech i trzymał mnie nim przy życiu.
Tak, chcę Mu oddać swojego Anioła, mego Stróża,bo odkąd jest,
moje bezpieczeństwo zależy tylko od jego spokojnego oddechu.
gdzie jest teraz mój chłopiec
nie ułożę go dziś do snu
nie pogłaszczę go po głowie
nie zaśpiewam mu
och,
a czy się teraz uśmiecha
i czy jest ciepło, tam, gdzie jest
to taka marna pociecha,
że może to bezpieczne z miejsc
och,
to niebezpieczne czasy
my - to jedyne co mamy
przesyłam Ci trochę miłości,
uważaj na siebie kochany
och,
noc jest nieznośnie długa
on jest tam całkiem sam,
przesyłam mu trochę miłości
bo to najdroższe co mam
och,
kochanie, lecz jeśli zatęsknisz
zawołaj mnie, a ja uwierzę
że znajdę cię nawet w ciemności
bo to do ciebie należę
widzę każdy
następny dzień
mojego życia
i wiem,
że będzie słodko i dobrze
bo ze wszystkim
sobie poradzimy
bo skoczyliśmy
razem
w przepaść
a tam nie było
żadnego dna
nie było dna...
znalazłam drogę do domu
tak, znalazłam mój dom
mój spokój
moją największą miłość
przeznaczenie
wypełnia się
po cichu
mieszkam w Tobie
i już cię nie opuszczę
były prawie nie do zniesienia. Chodziła jak w
jakiejś koszmarnej mgle, modląc się i targując
z bogiem, co do istnienia którego nawet nie była
pewna. Przyrzekła, że jeśli tylko pozwoli jej nie
mieć raka, nigdy już nie będzie na nic narzekać.
Przez resztę życia będzie zadowolona z tego, że żyje,
zacznie nawet pomagać biednym. Jednakże w dniu,
kiedy się okazało, że jest zdrowa i nie umrze tak
prędko, jak sobie wyobrażała, znowu zaczęła żyć
po dawnemu. Z tą tylko różnicą, że teraz, po tym
strachu, była przekonana, że każdy ból zwiastuje
raka. Wiedziała, że nie zniosłaby kolejnych dni
oczekiwaniana na wyniki badań i postanowiła, że nie
chce wiedzieć, czy coś jej jest. Już wolałaby
któregoś dnia paść trupem, niż się dowiedzieć, że
jest chora".
(F.Flagg, "Smażone zielone pomidory")
nad
w
trafiasz w sam środek
w samo sedno
mnie
do bliżej
do wewnątrz
krzyczę
unoszę się
opadam
w
z
miłości
słyszę je
słyszę jak bije
i przejdę przez ciebie
tak jak ci, którzy
zechcą cię dosięgnąć
będą musieli przejść przeze mnie
żeby dotknąć tego,
co tak bije
źródła mojej miłości
ciała lepkie
splątane
gotowe jak nigdy wcześniej
jak nigdy później
jak tu i teraz
szept oddechu
krew wypchnęła żyły
ponad powierzchnię skóry
konstelacje
układy
ciało A
oddziałuje na ciało B
i już poruszają się
z taką samą siłą
scalone
bezsilne
spłynęły miłością
usta
uda
prześcieradła
wypełnij mnie
wypełnij.
chcę mocniej
potrzebuję dotrzeć
tam głęboko
najgłębiej
być bliżej
pod Twoją skórą
już się nie gubmy
nie traćmy
dajemy czułość naszym
twarzom
spijamy z siebie wino
zatapiamy się w muzyce
i już, już tęsknimy
rozłączani wyrokiem zegarów
I chcę Cię przy sobie zatrzymać
jeszcze tylko na chwilę
jeszcze zostań
jeszcze jedno szepnięcie
i znowu tonę w twoich oczach
i chcę Ci powiedzieć
w miękką muszelkę ucha,
że ja też, ja też, ja też...
Kochanie,
nie zdążyłam Ci powiedzieć,
że kocham...
- Lipiec - 2011

