najbardziej na świecie chciałabym zostać kochanką Billa
choć Bill nie jest już młody
i pewnie nazywałby mnie szkrabem
Bo Bill wie,
co jest esencją mojej kobiecości
przy nim byłabym silna
a on namawiałby mnie
do skakania z motoru
wprost do rozpędzonego pociągu
bo kochałabym go
rozpieprzyłabym dla niego
szaloną osiemdziesiątkę ósemkę
ścięła głowę O-ren
gdzieś w samym środku brudnego Tokio
potem
siedzielibyśmy przy ognisku
jedząc rybie głowy
popijając ciepłą sake
a jedyne czego byśmy potrzebowali
to dwa skrzyżowane miecze
i zabijanie
śmiałabym się
bo byłabym jego wojownikiem
a on uważałby
że moje włosy są najpiękniejsze na świecie
i opowiadałby mi bajki
nasza zemsta najlepiej smakowałaby na zimno
w jakimś oldschoolowym amerykańskim wozie
chciałabym być kobietą Billa
jego killerką
jego czarną mambą
tak ślicznie wyglądałabym w tej żółtej kurtce...
***
-How did you find me,Bill?
-Kiddo, I'm the man.
"On zmienił mnie
mój Charlie Charlie
To zaczęło się latem rok wstecz
Taki słodki miał styl
Charlie Charlie
Był mą podróżą dziką uwolnił mnie
Rockendrolowym snem i rozkoszą był
Po tak namiętnej nocy jak
wierzyć że odszedł?
Pokochać cię mój Charlie Charlie
Tak czułam że mocna to rzecz
Ty masz taki czar
Ty masz w oczach blask
Tak łatwo mogłeś zdobyć mnie
I mogłeś zdobyć świat
Charlie Charlie
Na krótką chwilę wyszedł
Przepadł do dziś
Ukradł mi serce jeśli spotkasz się z nim
Powiedz że nie chcę tych pieniędzy
Że chcę go zapytać o powód
I musze poznać go
Tylko czy zdołam to pojąć?
Charlie Charlie
Co ty mi robisz kto wie?
Charlie Charlie
Mam puste konto w banku noce i dni
Ukradł mi serce jeśli spotkasz się z nim
Powiedz że nie chcę tych pieniędzy
Nie ja chcę by był "
Mój Cz.
Mój Charlie.
"Chcę sobie zaufać, ale nie wiem jak
Jesteś dla mnie piękny tak
Kochać Cię to straszny czas
Nie mogę nic, tylko trwać
Patrzę w twoje oczy, mogę umrzeć w nich
Dlaczego Ty nie sięgasz po mnie
Powiedz mi dziś, czy mogę przyjść
Czy przyjmiesz mnie, czy musze wyjść
Chciałabym cię dotknąć, jak ja Ciebie chcę
Ale coś mi mówi, że to się skończy źle"
***
może lepiej nie....
Pamiętam jak dzwoniłeś,
żeby zapytać czy tęsknię.
Zawsze odpowiadałam,że niez
żeby usłyszeć w Twoim głosie
ten skomlący zawód
-lubiłam kiedy mnie prosiłeś.
"powiedz, że tęsknisz"...
Albo tak po prostu lubiłeś pośmiać mi się w słuchawkę
o różnych nieprzewidywalnych porach.
Już mnie o to nie zapytasz,
a ja nawet nie pamiętam,
kiedy był ten ostatni raz.
Może wtedy kiedy pojechałam do Kielc
To było tak niedawno temu
i zarazem całą wieczność,
bo byłeś Ty i taniec,
i Twoja pozowana zazdrość,
która nigdy nie była bardziej słodką.
Każdy ma swoją ławeczkę.
Naszą jest plaża w Chałupach,
gdzie piliśmy wino, robiliśmy gwiazdy,
a ja ubrudziłam swoją ukochaną bluzę serowym sosem
(ja wolę pomidorowy, ale wiem,że ten jest Twoim ulubionym)..
Nawet w pociągu nie wiedzieliśmy jeszcze jaka czeka nas magia.
Nasza ławeczka to tamten pensjonat we Władysławowie,
spacery do Chłapowa,
Blair Witch Project i masaże.
Nasza ławeczka to Opalenie,
tamten most, gdzie upijaliśmy się szampanem,
tamten las, ta huśtawka, ogniska..
Nasz pierwszy seks, straszne opowieści.
Nasza ławeczka to Garczyn,
kajaki, zrzuciłeś mnie z liny do wody,
skaleczyłam się w palec.
To Gdańsk. Nasz balkon.
Kolacja o trzeciej nad ranem.
To Pizza Hut, tamten psychotest,
ruchome schody..
To moje Bałkany,
gdzie choć byłeś daleko,
to byłeś przy mnie każdego dnia,
każdej nocy..
To Twój samochód,
aż puchnący od tamtych piosenek
i dymu.
To wszystkie Twoje smsy
pisane pod ławką na nudnych wykładach.
Wszystkie nasze gry i rysunki.
Powiedzonka.
I nie rusza mnie powtarzalność,
bądź niepowtarzalność tych historii.
Czy jeszcze tam jesteśmy?
Powiedz mi, bo jeśli tak,
to chcę szybko tam wrócić.
Tam strach nie ściska mnie za gardło,
a łzy uporczywie nie napływają do oczu.
Tam jestem silna,
nie sama
i cholernie szczęśliwa.
Tamta dziewczyna to naprawdę ja?
Nie mogę uwierzyć, że..
byłam tak cholernie szczęśliwa.
nic w tym bólu nie jest
konstruktywne
działam autodestrukcyjnie
palę piję
i czy śpię czy nie śpię
moja głowa jest tak samo ciężka
a oczy bezustannie mi się pocą
gram
a to jest jak wbijanie widelca
najbardziej nienawidzę poranków
kiedy budzę się w tym za dużym łóżku
rozedrgana snami o Tobie
a Twój brak poraża oczy bardziej
niż poranne promienie słońca
codziennie od nowa
muszę sobie przypominać
że Cię nie ma
jakoś tak
ostatnio
za moim oknem ciągle pada
wciągam na siebie stary dres
i myślę
wstań idź i zrób sobie herbatę
a kuchnia chyba jeszcze nigdy
nie była tak daleko
a wszyscy kłamią
i nie ufam nikomu.
jestem
obolała
wściekła
stęskniona
upodlona
poniżona
skaleczona...
Jestem.
To boli.
"Dobrze, że nie wiesz co u mnie,
bo pękłoby Ci serce"
Pamiętam, jak staliśmy nad Wisłą,
a burza i deszcz były obok nas.
- Grudzień - 2009

